Niemożność zdefiniowania własnej tożsamości, a nawet rozpoznanie jej zbędności, może lec u podłoża świadomie stosowanej strategii, która pozwoli człowiekowi uporać się (choć być może pozornie) z typowym dla epoki ponowoczesnej wewnętrznym poczuciem braku „głównego ogniwa”, „głębinowej struktury” czy „wzoru dominującego”, spajającego różne aspekty rzeczywistości. Taką strategię chciałabym nazwać neozakorzenianiem (piszę bez myślnika, zaznaczając w ten sposób powinowactwo z Baumanowskim terminem neonomadyzm).
Antropologia medyczna, będąca subdyscypliną antropologii kulturowej, zrodziła się na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych jako odpowiedź na pojawiające się – nie tylko w etnologii ludów pozaeuropejskich, ale także zachodniego kręgu kulturowego – problemy z naukowym zaklasyfikowaniem i opisaniem chorób oraz praktyk leczniczych, które wykraczały poza obowiązujący paradygmat medyczny. Okazało się bowiem, że pojęcia zdrowia, normy, choroby nie są treściami uniwersalnymi, ale są zrelatywizowane kulturowo
Wbrew różnym wizjonerom łączącym przyszłe społeczeństwa nowoczesne z futurystyczną aglomeracją, konstruowane od podstaw miasta socjalistyczne nie odznaczają się nowatorską architekturą. Podobnie jak w innych dziedzinach życia, starano się ograniczyć indywidualną inwencję do minimum, wprowadzając jeden obowiązujący styl, którym stał się w końcu socrealizm.